Goldberg Variations - Matthew Halls - High Fidelity

Matthew Halls jest dyrektorem artystycznym Retrospect Ensemble, którego debiutanckie nagranie Ten Sonatas in Four Parts Henry'ego Purcella znalazlo sie na liscie plyt nagrodzonych Classic FM Gramophone Award w 2009 roku. Chociaz plyta nosi tytul Wariacje Golbergowskie, to tak naprawde na dwóch plytach pomieszczono trzy rózne cykle Bacha: Sarabanda con Partite BWV990, Goldberg Variations BWV988 i Fourth Part of the Clavier Ubung Aria Variata BWV989. A mimo to trzeba przyznac, ze w centrum znajduja sie „Wariacje...". I nic dziwnego - to dzielo, które fascynuje i zaskakuje wykonawców wciaz i wciaz na nowo, stad coraz to ponawiane próby jego odczytania i interpretacji. Zaawansowana technika, jaka trzeba opanowac, aby w ogóle myslec o ich zagraniu oznacza, ze udane wykonania tego cyklu to domena wirtuozów. Zaleta tego konkretnego wydawnictwa jest to, ze dwa wczesniejsze czasowo utwory - pochodzacy sprzed 1721 roku Sarabanda con Partite oraz starszy, sprzed 1714 roku Aria Variata ukazuja postep, jaki dokonal sie w rozumieniu kompozycji przez Bacha i ewokuja to, co slychac potem w, datowanych na 1741 rok, Wariacjach....

DZWIEK
Nagranie to dostepne jest w fizycznej formie w postaci podwójnego albumu HDCD, a wiec z sygnalem o parametrach 20 bitów/44,1 kHz. Co ciekawe, nie mamy wersji SACD, co sugeruje, ze nagranie zostalo dokonane w domenie PCM, wlasnie z czestotliwoscia próbkowania 44,1 kHz. Potwierdzaja to, posrednio, parametry sygnalu w plikach, które mozna sciagnac ze strony Linn Records - oprócz wersji „CD" oraz MP3 mamy tam pliki Studio Master, a wiec odpowiadajace tasmie-matce o rozdzielczosci 24 bitów, jednak z limitowana czestotliwoscia próbkowania do 44,1 kHz. Linn teraz tak nie dziala, stara sie wszystko nagrywac z czestotliwoscia próbkowania 192 kHz lub 96 kHz, jednak nagranie pochodzi z 2007 roku i w dodatku zostalo zarejestrowane przez czlowieka spoza zespolu.

Niezaleznie od tego, co by nie mówic o braku wysokiej czestotliwosci przy nagraniu, realizacja o której mówimy jest po prostu wybitna. Tak dobrze zarejestrowanego klawesynu dawno nie slyszalem. A przeciez to instrument trudny do nagrania, bo jest raczej cichy i trudno zrównowazyc jego wolumen z poglosem. A tutaj te dwa elementy sa dobrane idealnie. Slucha sie tego wysmienicie, tym bardziej, ze interpretacja Matthew Halsa jest niezwykle dojrzala. Dzwiek zachwyca niebywala perlistoscia brzmienia. To okreslenie czesto uzywane w prasie audiofilskiej, a oznaczajace jednoczesna pelnie i swietne wybrzmienie. Tak jest i tutaj. Dzwiek jest nieco slodki, ale nie ocieplony - taki troche „zloty". Nie mamy idealnie wycietych strun, tj. nie sa one pokazywane jako osobne „byty", jak wtedy, kiedy mikrofony sa wduszone pod klape. Tutaj zachowano wprawdzie wyrazny obraz instrumentu w przestrzeni, ale nie ograniczono go. Dzieki temu klawesyn slychac tak, jak w rzeczywistosci, tj. mamy centralny obraz polaczony niedostrzegalnie z dzwiekami dochodzacymi z wszystkich innych (ograniczonych oczywisci glosnikami) stron. Nie wiem, jak to brzmi na odtwarzaczach HDCD, jednak na dobrym CD bedzie genialnie. Piekne, piekne nagranie. Bo przeciez i dynamika jest tu ladnie uchwycona. Klawesyn nie jest mistrzem, jesli chodzi o ten element, ale w ramach tych ograniczen mamy wyrazne cieniowanie uderzenia, wyrazna technike gry. Klarownosc i selektywnosc dzwieków jest zachwycajaca. Warto te plyte miec.

26 May 2010